339949
Book
In basket
Czy śmierć może wprowadzić się do wiersza? Czy może w nim zamieszkać, umościć sobie gniazdo? A co jeśli to jest „boża sprawka", że Gabryela już nie ma? Co jeśli wykrakał sobie Gabryel w wierszu, a Bóg „obrócił istnienie do góry dnem", ponieważ śmierć poety to jest zawsze „nowe otwarcie" - żaden finał dla serca? Boże i niedźwiedzie przysługi, są do siebie podobne. A może Boga nie ma, a my wyłącznie „przykręcamy lub odkręcamy śrubki", „arażnujemy sprzeciw"? Bo Gabryel w swoich wierszach droczył się z Bogiem, ze śmiercią i z człowiekiem. Gabryel uprawiał w poezji czułe rejestry gniewu. Te wiersze niosą na swoich barkach życie, w kontrolowanym mroku, który wciąż nie chce być posłuszny, gra na siebie. Usiądźmy do tych wierszy jak do stołu, do wspólnego posiłku, który jesteśmy sobie winni. Pamiętajmy jednak, że do stołu podaje Juliusz Gabryel, a krzesła przy stole - mogą być elektryczne. „Gdziekolwiek pójdę będę na was patrzył/ nie obojętny ale zawsze sam/ w skrzywionych pokojach kartek, które się nie kończą" - pisał, kiedy jeszcze jego serce pracowało w piersi. Te wiersze są zaproszeniem do miejsca, w którym ktoś kiedyś był, a teraz go już tam nie ma - są o tym, co po nas zostaje. A Gabryel jest i będzie, ponieważ „słowo" to jest siła. Słowo to jest początek - nie koniec. Marcin Zegadło
Media files:
Availability:
Wypożyczalnia Główna
There are copies available to loan: sygn. 26253 ŚM (1 egz.)
Notes:
Funding information note
Współfinansowanie: Samorząd Województwa Opolskiego
Reviews:
The item has been added to the basket. If you don't know what the basket is for, click here for details.
Do not show it again